O miłości inaczej... ciąg dalszy Maski w miłości
Znasz to , kiedy kogoś poznajesz , czujesz przepływ, radość ,angażujesz się , a on za chwilę milknie? Zmagasz się z własnymi uczuciami, a on zachowuje dystans nawet wtedy, gdy czujesz ,że jest też zakochany. Jest pradoodobieństwo ,że osoba ta prowadzi wewnętrzną walkę, którą niewielu rozumie co dzieje się w człowieka wnętrzu, gdy chcemy się do kogoś bardzo zbliżyć, ale coś silniejszego nas przed tym powstrzymuje? To tak, jakby między tym, co czujemy, a tym, co robimy, istniał niewidzialny mur. Dzisiaj wspólnie odkryjemy, dlaczego czasami cisza przemawia głośniej niż serce i jak to się kończy niestety zranieniem. Zarówno tego, kto kocha, jak i tego, kto jest kochany.
Maski twierdzy.
Wszyscy w pewnym momencie nosimy maski, zwłaszcza jeśli chodzi o miłość. To jest ten moment kiedy uśmiechamy się i mówimy, nic mi nie jest, podczas gdy w rzeczywistości zapadamy się w środku. Dzieje się tak, gdy zachowujemy się tak, jakbyśmy się tym nie przejmowali, podczas gdy nasze serce bije głośniej za każdym razem, gdy widzimy jego imię na ekranie. Rozpoznajmy te maski nie po to, by je osądzać, ale po to, by zrozumieć ich cel i wiedzieć, kiedy nadszedł czas, aby je puścić. Te maski wzmacniające są budowane warstwa po warstwie jak makijaż, który nakładamy każdego ranka. Myślisz -nikogo nie potrzebuje,nie obchodzi mnie to ,sam sobie ze wszystkim poradzę. Są to frazy, które powtarzamy jak mantry, wierząc, że czynią nas silniejszymi, podczas gdy w rzeczywistości tylko odciągają nas od prawdziwych więzi. To jak budowanie domku z kart- imponujący na zewnątrz, ale niesamowicie kruchy . Społeczeństwo, często zmusza nas do noszenia tych masek. Mówi nam, że okazywanie emocji jest oznaką słabości, że potrzeba kogoś jest czymś negatywnym. Prawdziwa siła nie polega na udawaniu, że jest się niezniszczalnym, ale na zaakceptowaniu naszego człowieczeństwa, ze wszystkimi jego złożonościami. Czasami używamy tych masek jako tarczy ochronnej, jeśli udajemy, że nic na nas nie wpływa, jeśli zachowujemy się tak, jakbyśmy byli odporni na ból odrzucenia czy straty. Werzymy, że będziemy bezpieczni. To jak noszenie parasola w słoneczny dzień chroni nas owszem, ale także uniemożliwia odczuwanie ciepła słońca.Maski przejawiają się również w tym, jak radzimy sobie z bólem emocjonalnym, kiedy ktoś nas rani, zamiast przetworzyć ten ból, chowamy go za fasadą obojętności. Mówimy- nie obchodzi mnie to , podczas gdy w środku zachowujemy każde słowo i każdy gest, który nas zrani. Przyznanie się do bólu nie czyni nas słabymi. To część bycia człowiekiem. Te maski mogą stać się tak znajome, że zapomnimy, że to tylko kostiumy. Zaczynamy wierzyć, że ta wzmocniona wersja nas samych jest tym, kim naprawdę jesteśmy. To tak jak z aktorem, który gra rolę tak długo, że zapomina, kim jest poza sceną. Pawdziwa siła tkwi w autentyczności. Nie musimy udawać, że jesteśmy niewzruszoną skałą w obliczu emocjonalnych burz .Możemy być jak drzewo, które ugina się na wietrze, nie łamiąc się, które pokazuje swoją bezbronność nie tracąc przy tym swojej istoty . Maski wpływają również na to, jak postrzegamy miłość innych. Kiedy jesteśmy tak skoncentrowani na utrzymaniu naszego wizerunku, siły ,możemy błędnie interpretować gesty prawdziwych uczuć jako zagrożenie dla naszej niezależności. To tak jakby mieszkać w fortecy tak dobrze chronionej, że nawet nasi sojusznicy nie mogą do niej wejść. Proces usuwania tych masek jest stopniowy i wymaga odwagi. Nie chodzi o to, by od razu porzucić wszelką ochronę, ale o to, by nauczyć się selektywnie dobierać nasze mechanizmy obronne. Ten proces jest jak nauka noszenia zbroi, przydatna w walce, ale niepotrzebna wśród przyjaciół .Ta przemiana zaczyna się od małych chwil szczerości. To przyznanie się, kiedy potrzebujemy pomocy, kiedy czujemy się bezbronni, kiedy miłość nas przeraża. Za każdym razem, gdy pozwalamy sobie na bycie autentycznymi osłabiamy władzę, jaką mają nad nami te maski.
Maski w miłości to role lub fasady, które przyjmujemy, aby chronić siebie przed zranieniem, odrzuceniem lub oceną. Zakładanie masek może być nieświadomą strategią obronną, która pozwala nam ukryć nasze prawdziwe emocje i potrzeby. Choć początkowo mogą wydawać się pomocne, maski w dłuższej perspektywie utrudniają budowanie autentycznych i trwałych relacji.
Jak działa umysł, gdy zakładamy maski?
Umysł może wykorzystywać maski jako mechanizm obronny, aby chronić nas przed emocjonalnym bólem. W sytuacjach, które wydają się zagrażać naszej samoocenie lub poczuciu bezpieczeństwa, możemy instynktownie przyjmować role, które wydają się bardziej akceptowalne lub bezpieczne.
Co robi umysł?
Konsekwencje zakładania masek:
Jak pozbyć się masek?
Przykłady masek w miłości:
Zdejmowanie masek wymaga odwagi i pracy nad sobą, ale prowadzi do głębszych, bardziej autentycznych relacji. Bycie sobą to klucz do prawdziwej miłości i zrozumienia
Komentarze